ASPress - czasopisma pedagogiczne


ARCHIWUM WYDAŃ CYFROWYCH


Zbiór 52 felietonów poświęconych współczesnej Polsce, Polakom, polityce, roli telewizji i mediów we współczesnym świecie, globalizacji i konsekwencji wynikającej z naszego otwarcia na świat.
Wydanie w postaci pliku PDF
Cena 10 zł.
Zamów


Książka o podróżach, poznawaniu, odkrywaniu i podbijaniu świata, o pokonywaniu kolejnych horyzontów ludzkiego rozwoju. Ludzie wędrują od wieków, zawsze chcieli zobaczyć, co jest za kolejną rzeką, górą, morzem, za nowym horyzontem. Ta wędrówka pozwoliła najpierw poznać naszą planetę, a dziś już zaprowadziła człowieka poza granice Układu Słonecznego. Kim są ci, którzy zmieniają historię świata? Dlaczego Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik „poruszył” Ziemię?
Wydanie w postaci pliku PDF.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydanie drukowane



Historia powstania  * Dane techniczne * Słynne rajdy * Rozwiązania konstrukcyjne

Pierwszy pojazd z napędem na obie osie skonstruowano w 1824 r. a więc ponad pól wieku wcześniej od samochódu. Jednak dopiero wojskowi amerykańskiej armii jako pierwsi chcieli mieć pojazd, który pojedzie każdą drogą, pokona głębokie rowy  i wyposażony będzie we wciągarkę, tak by mógł poruszać się w każdym terenie.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydania specjalne "Geografii w Szkole"

2011

2010

2009

2008


Zamów


Ebooki 


Więcej

Jak się uczy fizyki w Anglii

Podstawa programowa w Wielkiej Brytanii była w ostatnich dziesięcioleciach dwukrotnie nowelizowana i za każdym razem dokonywano w niej drastycznych cięć.

Nauki ścisłe na poziomach KS2–KS4 nauczane są obecnie jako wspólny przedmiot w wymiarze 3 godzin tygodniowo. Wspomniane cięcia dokonywane były w odpowiedzi na malejącą motywację uczniów do nauki i chęć władz do pozostawienia w podstawie wyłącznie treści, które uczniów w naturalny sposób interesują. Widać to drastycznie na przykładzie biologii, w przypadku której pozostawiono jedynie sześć wątków tematycznych, w tym jeden poważny – o fotosyntezie (ale w kontekście ochrony środowiska). Pozostałe wątki dotyczą takich spraw jak ciąża nieletnich, działanie alkoholu i narkotyków na organizm ludzki, kosmetyki. Ze względu na niewielki zakres tematów pytania na egzaminie GCSE można łatwo przewidzieć, bo co roku są niemal identyczne.

Odchudzanie podstawy programowej odbiło się oczywiście na fizyce. W podręczniku do przyrody, napisanym dla poziomu KS4, próżno szukać jakichkolwiek wzorów, nawet dotyczących tak banalnych wielkości fizycznych jak prędkość lub gęstość. W trosce o to, by nie stresować uczniów, z programu całkowicie wyeliminowano myślenie symboliczne i abstrakcyjne, wypełniając podręczniki opisami słownymi doświadczeń oraz zachęcając uczniów do obserwacji świata i wyciągania wniosków na zasadzie zabawy.
Fizyka, chemia i biologia pojawiają się jako oddzielne przedmioty dopiero na poziomie sixth form. Dopiero szesnastolatek dowiaduje się, że świat opisany jest wzorami matematycznymi, że istnieją wektory i można je dodawać, że wykresem wielkości odwrotnie proporcjonalnych jest hiperbola. Wzory są nowością, więc się ich nie wyprowadza, a jedynie podaje gotowe i uczy, jak do nich podstawiać. Gdy na przykład pojawia się wzór na pracę, kolejne dwie strony podręcznika są o tym, że jeśli siła jest równa 5 N, a droga 2 m, to praca wynosi 10 J. Z kolei jeśli siła jest równa 1,5 N, a droga 5 m, to praca wynosi 7,5 J itd. Ponieważ przekształcanie wzorów dla młodych Brytyjczyków też jest nowością, przy każdej okazji pojawiają się „trójkąciki”, podobne do naszych s-v-t z podręczników do podstawówki. Matematyka w kursie fizyki nigdy nie wykracza poza poziom proporcji. I to na poziomie odpowiadającym naszemu kursowi rozszerzonemu. Nauczyciel fizyki w Malmesbury School zapytany, czy stosuje bardziej zaawansowaną matematykę na lekcjach, odpowiedział, że jeszcze 10 lat temu było to możliwe. Teraz nie, ponieważ wybór rozszerzonej fizyki, w myśl obecnych przepisów, niekoniecznie musi iść w parze z wyborem rozszerzonej matematyki.
 
Jedno ze spotkań panelowych Festiwalu Nauki było poświęcone analizie poziomu nauczania w Wielkiej Brytanii oraz rynkowi pracy. Uczestniczyli w nim przedstawiciele rządu. Wyrażali oni troskę i głębokie zaniepokojenie faktem, że 100 lat temu Wielka Brytania była największą potęgą naukową i gospodarczą świata, a teraz zajmuje w rankingu 5. miejsce. Maleje zainteresowanie uczniów naukami ścisłymi. Na brytyjskim rynku pracy jest 50 000 wakatów na stanowiskach inżynierskich. Uczelnie techniczne świecą pustkami, sytuację ratują studenci zagraniczni. Nawet w „pokazowej”, najlepszej w okolicy szkole, jaką jest Malmesbury School, na około 1500 uczniów jedynie 15 wybrało rozszerzoną fizykę. Angielski fizyk był zaskoczony, gdy poznał proporcje w mojej szkole.
Jako remedium na pogarszające się statystyki zarówno władze, jak i specjaliści ds. dydaktyki forsują koncepcję, by nauczanie fizyki i nauk pokrewnych było jeszcze bardziej bezstresowe. Służyć temu mają imprezy takie jak Festiwal Nauki, ale również dalsza trywializacja treści nauczania i upraszczanie wymagań egzaminacyjnych. Władze oświatowe liczą, że jeśli nastolatek w trakcie nieskrępowanej zabawy odkryje, że fizyka jest łatwa, to się nią zainteresuje i zostanie kreatywnym naukowcem.
Moim zdaniem bezkrytyczne stosowanie tylko „nowoczesnych” metod nauczania to krok w ślepą uliczkę. W ciągu całego szkolenia odczuwałem rażącą dysproporcję między ogromnymi środkami łożonymi na uatrakcyjnienie procesu dydaktycznego a wymaganiami stawianymi uczniom. Z jednej strony organizuje się festiwale, wyposaża szkoły znacznie lepiej niż w Polsce, zatrudnia techników do przygotowywania efektownych doświadczeń i asystentów do pomagania nauczycielom, z drugiej – nie wywiera się na uczniów żadnej presji, by podjęli rzeczywisty wysiłek, niezbędny do dogłębnego zrozumienia otaczającego świata. Liczy się tylko na to, że uczniom samym z siebie „będzie się chciało”.
Wracając do poniedziałkowych warsztatów, wykładowca, chcąc zademonstrować (jako wzór do naśladowania) najlepsze brytyjskie metody aktywizujące, m.in. zlecił nam wykonanie eksperymentu badającego zależność stopnia rozciągnięcia sprężyny od powieszonego na niej ciężaru (fragmenty tych zajęć widoczne są na filmie). Należało sporządzić tabelkę zawierającą dane (działające siły i wydłużenie) oraz narysować wykres, po czym „odkryć”, że wydłużenie jest proporcjonalne do działającej siły. I na tym koniec. Żadnych obliczeń (np. współczynnika sprężystości), bo angielscy uczniowie nie znają wzorów. Gdy powiedziałem mu, że moi uczniowie od lat (zob. artykuł Zastosowanie elementów pracy badawczej na przykładzie pomiaru współczynnika sprężystości, „Fizyka w Szkole” nr 2/2010) nie tylko mierzą współczynnik sprężystości, ale robią to dwiema metodami, w tym za pomocą oscylatora harmonicznego, po czym porównują uzyskane wyniki i ich dokładność i piszą na ten temat sprawozdania niczym studenci uniwersytetu – nie podjął dalszej dyskusji.

Jest kilka rzeczy, których angielskim szkołom naprawdę zazdroszczę
: nakładów finansowych, festiwalów nauki, troski władz o wysoki poziom nauczania, wyposażenia pracowni i tego, że każdy nauczyciel przedmiotów ścisłych ma do pomocy sztab techników i asystentów. Nie zazdroszczę braku fizyki jako oddzielnego przedmiotu w gimnazjum, podstawy programowej i, w konsekwencji, poziomu wiedzy i umiejętności uczniów. 
Obniżanie wymagań w reakcji na coraz gorsze wyniki nauczania to równia pochyła. Należy w Polsce zabiegać o to, by podstawy programowe, tworzone przy okazji kolejnych reform szkolnictwa, były jak najbardziej ambitne, a nie bezstresowe. Wielką Brytanię stać na „zakup” specjalistów z zagranicy. Nas – nie.

Fragment artykułu „Nauczanie fizyki w Wielkiej Brytanii” dr Adama Ogazy, nauczyciela fizyki, uczestnika szkolenia o nazwie Making Science More Attractive zorganizowanego przez International Study Programmes w Cheltenham w dniach 4–12 czerwca 2016 roku. Cały artykuł przeczytacie w najnowszym wydaniu (2/2017) „Fizyki w Szkole”