ASPress - czasopisma pedagogiczne


ARCHIWUM WYDAŃ CYFROWYCH
       
Język Niemiecki



Wydania z lat 2009-2016 dostepne są w wersji elektronicznej jako pliki PDF. Są one identyczne z wersjami drukowanymi. Jednakże nie zawierają materiałów, które były na płytach CD/DVD dołączanych do niektórych wydań drukowanych.
W wersji drukowanej dostepne jest tylko jedno wydanie - 3/2016.
Więcej


Zbiór 52 felietonów poświęconych współczesnej Polsce, Polakom, polityce, roli telewizji i mediów we współczesnym świecie, globalizacji i konsekwencji wynikającej z naszego otwarcia na świat.
Wydanie w postaci pliku PDF
Cena 10 zł.
Zamów


Książka o podróżach, poznawaniu, odkrywaniu i podbijaniu świata, o pokonywaniu kolejnych horyzontów ludzkiego rozwoju. Ludzie wędrują od wieków, zawsze chcieli zobaczyć, co jest za kolejną rzeką, górą, morzem, za nowym horyzontem. Ta wędrówka pozwoliła najpierw poznać naszą planetę, a dziś już zaprowadziła człowieka poza granice Układu Słonecznego. Kim są ci, którzy zmieniają historię świata? Dlaczego Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik „poruszył” Ziemię?
Wydanie w postaci pliku PDF.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydanie drukowane



Historia powstania  * Dane techniczne * Słynne rajdy * Rozwiązania konstrukcyjne

Pierwszy pojazd z napędem na obie osie skonstruowano w 1824 r. a więc ponad pól wieku wcześniej od samochódu. Jednak dopiero wojskowi amerykańskiej armii jako pierwsi chcieli mieć pojazd, który pojedzie każdą drogą, pokona głębokie rowy  i wyposażony będzie we wciągarkę, tak by mógł poruszać się w każdym terenie.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydania specjalne "Geografii w Szkole"

2011

2010

2009

2008


Cena kompletu wydań 50 zł
Cena jednego wydania 10 zł
Zamów



Nowość!


Więcej

Chemia w Szkole - artykuły, informacje, ciekawostki

Statyny i  cholesterol

Od początku wprowadzenia statyn na światowy rynek farmaceutyczny trwają dyskusje lekarzy i fizjologów, czy ich zażywanie jest bezpieczne, czy ratując pacjentów przed ryzykiem wystąpienia udaru mózgu czy zawału serca nie wpędza się ich w inne, równie groźne choroby.
W obiegowym pojęciu statyny są lekami stosowanymi w celu obniżenia poziomu cholesterolu, którego podwyższony poziom we krwi może prowadzić do zawału serca, choroby nadciśnieniowej, zatoru naczyń krwionośnych czy udaru mózgu. Przeciętny rozmówca, poproszony o wypowiedź podczas sondy ulicznej, odpowiedziałby właśnie w ten sposób i... miałby sporo racji, oczywiście w znacznym uproszczeniu. Jednak Czytelnicy „Chemii w Szkole” uproszczeń nie oczekują, wręcz przeciwnie – żądają wiedzy rzetelnej i całościowej. Oczywiście podejmując próbę opisania tematu, jakim są statyny na kilku stronach, nie sposób uniknąć uproszczeń, czy pominięcia niektórych aspektów problemu (…) 
Aby dobrze zrozumieć problematykę statyn, należy przeanalizować kilka faktów i zweryfikować pewne mity dotyczące cholesterolu. Po pierwsze, czy jest on rzeczywiście takim „złem wcielonym”, jak zwykliśmy słyszeć od lekarzy, oglądać w telewizji, czy czytać w kolorowej prasie? Sprawa jest jak zwykle bardziej skomplikowana. Prof. Cichosz i dr Czeczot pisały, że aczkolwiek: „dietetycy i lekarze już od dawna zwracają uwagę na rolę egzogennego cholesterolu w powstawaniu chorób sercowo-naczyniowych...”, to jednak dobitnie stwierdziły, że: „powstawanie blaszki miażdżycowej, której jednym z kilku składników jest utleniony LDL cholesterol, jest skutkiem, a nie przyczyną schorzenia. Dlatego też nie wolno miażdżycy utożsamiać tylko z podwyższonym poziomem cholesterolu”.
 
Obiegowe pojęcie „dobrego” (HDL) i „złego” (LDL) cholesterolu też wymaga wyjaśnienia. Wątroba uwalnia nadmiar niepotrzebnego już cholesterolu. Wiąże się on z lipoproteinami o bardzo niskiej gęstości (VLDL, very low-density lipoproteins), które podlegają przemianom biochemicznym do lipoprotein o niskiej gęstości (LDL, low-density lipoproteins) posiadającymi rdzeń zawierający zestryfikowane cząsteczki cholesterolu. Ich zadaniem jest transport cholesterolu do tkanek obwodowych. Natomiast lipoproteiny o dużej gęstości (high-density lipoproteins, HDL) pobierają i wiążą na drodze enzymatycznej estryfikacji cholesterol, który jest uwalniany przez obumierające komórki. Przy dużym nagromadzeniu się cholesterolu w organizmie, jego związki z lipoproteinami o niskiej gęstości (LDL) mają tendencję do tworzenia blaszki miażdżycowej i dlatego te związki nazywamy „złym” cholesterolem.
Owo duże nagromadzenie cholesterolu nie musi być związane z cholesterolem dostarczanym z pokarmem, czyli egzogennym. Jedynie 250–500 mg cholesterolu pochodzi z pokarmu, natomiast znacznie większa jego część, bo aż do 1500 mg jest syntezowana w naszych organizmach na drodze przemian biochemicznych (…) Bohaterki niniejszego artykułu – statyny oddziałują na ten proces (…)
 
Aktualnie na rynku dostępnych jest siedem statyn, z czego dwie są pochodzenia naturalnego (lowastatyna i prawastatyna), simwastatyna, która jest syntetyczną pochodną produktu fermentacji grzyba Aspergillus terreus i cztery statyny, które zostały zsyntezowane w laboratoriach (atorwastatyna, fluwastatyna, rosuwastatyna i pitawastatyna) (…) 
Te dwie ostatnie statyny są już „dziećmi” XXI wieku: rosuwastatyna wprowadzona została do lecznictwa przez firmę AstraZeneca w roku 2003, natomiast pitawastatyna zupełnie niedawno, bo w roku 2009. W latach 90-tych ubiegłego stulecia stosowana była jeszcze ceriwastatyna, ale ze względu na bardzo niebezpieczne efekty uboczne została wycofana w roku 2001. 
No właśnie, owe efekty uboczne... Od początku wprowadzenia statyn na światowy rynek farmaceutyczny trwają dyskusje lekarzy i fizjologów, czy ich zażywanie jest bezpieczne, czy ratując pacjentów przed ryzykiem wystąpienia udaru mózgu czy zawału serca nie wpędza się ich w inne, równie groźne choroby. Wśród możliwych schorzeń związanych z zażywaniem statyn wymienia się: miopatie, rabdomiolizę (czyli poważne uszkodzenie tkanki mięśniowej), uszkodzenia wątroby, a nawet nowotwory złośliwe.
 
Zdania są podzielone i na przykład Silva et al. twierdzą, że ryzyko efektów ubocznych jest niewielkie w świetle korzyści płynących z zażywania statyn. Podobnej natury wyniki uzyskano, badając wpływ statyn na rozwój nowotworów, nie znajdując powiązań pomiędzy ich zażywaniem a występowaniem nowotworów. Diametralnie inne zdanie wyrazili autorzy artykułu z roku 2007. Stwierdzili oni, że ryzyko wystąpienia podwyższonego poziomu enzymów wątrobowych oraz uszkodzeń mięśni jest związane zażywaniem statyn, natomiast znaczne obniżenie stężenia układu LDL-cholesterol, które jest skutkiem ich przyjmowania, zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów.
 
Wiadomym jest, że przyjmowanie inhibitorów aromatazy, czyli hormonalnych leków przeciwnowotworowych, np. anastrozolu, obarczone jest poważnym ryzykiem wystąpienia osteoporozy. Dlatego podczas terapii zaleca się pacjentom zażywanie bis-fosfonianów, które są znane z dobrej skuteczności leczenia osteoporozy, ale mogą powodować martwicę szczęki. W ostatnich latach pojawiły się artykuły przedstawiające wyniki badań, z których wynika, że statyny wpływają na zmniejszenie ryzyka złamań kości i mogą okazać się cennym „nabytkiem” w leczeniu osteoporozy. Owe artykuły przedstawiają jedynie pewien zestaw wyników i chociaż autorzy podejmują temat mechanizmu działania statyn w tym zakresie, to konstatują, że nie znaleźli przekonującego wyjaśnienia. 
Na zakończenie niniejszego artykułu chcielibyśmy opowiedzieć Czytelnikom o tym, jak statyny odkryto, bowiem ta historia jest nie mniej fascynująca niż samo ich działanie. Jest to ciąg wydarzeń o charakterze nie tylko naukowo-medycznym, ale i ekonomicznym, do tego stopnia, że dzieje statyn opowiedziane przez Simmonsa ukazały się na łamach prestiżowego magazynu Fortune i to pod znamiennym tytułem: „The $10 Billion Pill”, co przetłumaczyć można jako „pastylka warta 10 miliardów dolarów”.
 
W roku 1971 japoński biochemik Akira Endo pracował w niewielkiej firmie farmaceutycznej Sankyo i dostał zadanie znalezienia leku obniżającego poziom cholesterolu. Wiedziano już wówczas, że cholesterol jest syntezowany w dużej większości w wątrobie i że ważnym enzymem w procesie jego syntezy jest reduktaza HMG-CoA. Pomysł pojawił się dość szybko. Endo stwierdził, bardzo słusznie zresztą, że niektóre mikroorganizmy mogą produkować inhibitory tego enzymu, aby bronić się przed innymi, ponieważ mewalonian jest prekursorem takich substancji jak ergosterol czy izoprenoidy. Pierwszą substancją, którą wyodrębnił Endo była mewastatyna, kryjąca się pod symbolem ML-236B, produkowana przez grzyby z gatunku Penicillium citrinum.
 
Mniej więcej w tym samym czasie (w roku 1976) brytyjski zespół badawczy wyodrębnił ten sam związek z innego gatunku grzyba, a mianowicie z Penicillium brevicompactum i nazwał go „compactin”. Jednak Brytyjczycy byli zainteresowani jedynie grzybobójczymi właściwościami nowego związku i zupełnie pominęli badania nad inhibicją reduktazy HMG-CoA.
Mewastatyna okazała się jednak bardzo toksyczna, powodowała bowiem nowotwory i poważne uszkodzenia mięśni, wobec czego nigdy nie trafiła na rynek. Natomiast sam pomysł zainteresował firmę Merck, której jeden z dyrektorów badawczych (P. Roy Vagelos) odwiedził kilkakrotnie Akirę Endo w Japonii. W roku 1978 w laboratoriach firmy Merck z grzybów Aspergillus terreus wyodrębniono lowastatynę, która została wprowadzona na rynek w roku 1987 pod nazwą Mevacor®.
 
Lekarzom znany był już wówczas niekorzystny wpływ cholesterolu na układ naczyniowo-sercowy i wiedziano, że podwyższony poziom cholesterolu we krwi może być przyczyną schorzeń tego układu. Wiedziano też, że cholesterol jest głównym składnikiem złogów tworzących się w naczyniach. Stosowano wówczas nieskuteczne leki, obciążone dodatkowo efektami ubocznymi, więc odkrycie statyn zostało dokonane we właściwym czasie i Merck mógł rozpocząć „finansowe” żniwa.
 
Jak pisał Simmons, aby sprzedawać statyny na szeroką skalę, należało przekonać opinię publiczną, że podwyższony poziom cholesterolu jest niebezpieczny, natomiast lekarzy – o tym, że statyny nie są szkodliwe. W wyniku tej kampanii społecznej ludzie zaczęli badać swój poziom cholesterolu i poznali różnicę pomiędzy „złym a „dobrym” cholesterolem. Wobec powyższego, inne firmy farmaceutyczne nie zasypiały gruszek w popiele i z tej przyczyny wprowadzona została na rynek prawastatyna (Pravachol®), produkowana w firmie Sankyo i Bristol-Myers Squibb. W kwietniu 1994 roku powstał program badawczy, sponsorowany przez firmę Merck, w ramach którego testowano simwastatynę, która okazała się bardzo skutecznym lekiem. Obniżała bowiem poziom cholesterolu u badanych pacjentów nawet o 35%. No i stało się, każda ze stron osiągnęła swoją korzyść, Endo dostał dwie prestiżowe nagrody w 2006 roku (Japan Prize), a w 2008 roku – Lasker-DeBakey Clinical Medical Research Award. Merck zarobił na statynach ponad miliard dolarów w samym tylko roku 1995. Jeszcze bardziej spektakularny sukces odniosła farmaceutyczna firma Pfizer, która, po wprowadzeniu atorwastatyny pod handlową nazwą Lipitor®, osiągnęła zysk ponad 12 miliardów dolarów w roku 2008. A czy cała historia przyniesie korzyść pacjentom? Czas pokaże...
 
Więcej przeczytacie w artykule dr hab. Jarosława Lewkowskiego i mgr Ewy Stronka-Lewkowskiej „ Statyny jako leki obniżające poziom cholesterolu” w wydaniu 3/2013 „Chemii w Szkole”. Wydanie dostępne w wersji PDF.